sobota, 7 listopada 2015

Rozdział 22

Bardzo, ale to bardzo ważna notka pod rozdziałem:)

   Nie musiałam nawet odwracać się, żeby upewnić się kto właśnie wypowiedział te słowa. Doskonale znałam ten głos, a gdy go usłyszałam po mojej skórze przeszły dreszcze, a serce autentycznie zabiło szybciej. Mogłabym skakać wprost do nieba, bo wiedziałam, że osoba, którą kochałam (przyznajmy to szczerze) i niewidziałam jej od dobrych paru dni stoi właśnie bardzo blisko mnie i na dodatek pali papierosa, a dym z niego puszcza prosto w moją twarz. Tu nie musiałam się łudzić, on uwielbiał mnie denerwować.
   - Możesz przestać? Przez ciebie zaraz się uduszę - powiedziałam, odkręcając głowę w jego stronę. W końcu mogłam go zobaczyć i nie były to żadne złudzenia.
   - Ale o co ci znowu chodzi, skarbie? Musisz kiedyś spróbować, to odpręża - i znowu zaciągnął się papierosem, a dym, który wypuścił poraz kolejny wylądował na mojej twarzy.
   - Niall, mówię poważnie. Nigdy nie zapalę tego świństwa, bo to tylko niszczy organizm i można nabawić się przez to raka płuc - jako odpowiedź do mojej wypowiedzi dostałam śmiech Niall'a i to ten z serii tych pogardliwych.
   - Przestań zanudzać i mi powiedz czy idziesz ze mną, czy wolisz zostać i nudzić się w tej budzie? - uniósł brwi do góry i patrzył na mnie dociekliwie. Ja ani przez chwilę nie miałam wątpliwości co wybiorę.
   - Głupie pytanie.
   Popchnęłam ramię Niall'a, a sama obejrzałam się jeszcze do tyłu i zobaczyłam patrzącego na nas Jacob'a, który kręcił głową, a jego mina nic nie wyrażała. Uśmiechnęłam się do niego egoistycznie i wreszcie szłam w takim samym tempie co blondyn. Wyszliśmy z terenu szkoły tylnym wyjściem i po chwili byliśmy poza terenem szkoły, gdzie od razu blondyn złapał mnie za dłoń. To co wtedy poczułam było nie do opisania. Cieszyłam się jak głupia przez taki mały gest, ale ja jednak miałam tę świadomość, że jestem bardzo blisko niego i tylko ja. Przynajmniej teraz...
   - Brakowło mi ciebie - powiedział, a ja spojrzałam na niego, ale on nawet nie patrzył na mnie. Wzrok miał utkwiony w oddali.
   - Kłamiesz. Nie ładnie tak robić - Niall momentalnie ścisnął moją dłoń jeszcze mocniej, tak jak jego ciało całe się spięło.
   - Nieprawda. Tęskniłem za twoim ciepłem, które bije od ciebie, za tym, że jesteś taka miła i dobra dla mnie, a przede wszystkim cierpliwa. Naprawdę dziwnie mi było bez tego przez prawie tydzień.
   Chciałam w to wierzyć, ale nie potrafiłam. Jakaś część mnie nie umiała wierzyć w jego słowa mimo tego, że chciałam tego najbardziej na świecie. Tak jak chciałam, aby te słowa były prawdziwe, płynęły prosto z jego serca. Byłam głupią, zakochaną nastolatką w dorosłym chłopaku, który miał mnie jeszcze za dziecko. Ale nie chciałam o tym myśleć, nie tylko w tym momencie, ale w ogóle.
   - Jesteś taki kochany, że nie chcę się nawet z tobą rozstawać - wspięłam się na palcach i pocałowałam chłopaka w policzek.
   - To nie musisz tego robić. Możemy zniknąć do końca weekendu. Co ty na to?
   Patrzyłam na niego z iskierkami w oczach. Jego propozycja wydawała mi się najlepszą jaką usłyszałam od bardzo dawna. Perspektywa spędzenia dwóch dni tylko z Niall'em wydawała mi się jak sen. Byłabym z nim i tylko z nim, nie byłoby nikogo innego oprócz nas. To musiało być za piękne, aby było prawdziwe. Mimo tego nie miałam zawahania co mu odpowiedzieć. Byłabym głupia gdybym odmówiła i z pewnością żałowałabym tego do końca życia.
   - To brzmi super, ale nie mam żadnych ciuchów oprócz tych co mam na sobie.
- Oj, kochanie. Ja nie miałbym nic przeciwko gdybyś była bez - przyciągnął mnie za biodra do siebie i oczywiście jak to on musiał powiedzieć coś nieodpowiedniego. Gdyby tego nie zrobił, nie byłby sobą.
   - Ugh, nie mam już siły do ciebie - wyszarpałam się z jego objęć i zaczęłam iść przed siebie, a on zaraz za mną.
   - Co ja mam poradzić? Jestem tylko facetem - wzruszył ramionami idąc samemu do tyłu, przede mną. - Ale jak już tak bardzo chcesz mieć coś na przebranie to możemy zalecieć do twojego domu.
- Właśnie skoro mowa o moim domu to nieodzywałam się do ciebie przez te parę dni, bo rodzice na każdym kroku mnie kontrolowali. Odwozili i przywozili mnie do szkoły i domu. A nie chciałam nic pisać czy dzwonić, bo i tak wiedziałam, że nie będę mogła się spotkać.
   Niall zaśmiał się po mojej wypowiedzi, a ja momentalnie zrobiłam się czerwona na twarzy. Pierwsze co mi przyszło do głowy było to, że powiedziałam coś głupiego lub beznadziejnego. Nienawidziłam takich sytuacji, czułam się wtedy komoletnie zażenowana, a tego naprawdę nie lubiłam. Jeszcze to był Niall, a on zawsze śmiał się z  kogoś kto powiedział coś głupiego.
   - Naprawdę? A ile ty masz lat, 10? Chyba w wieku 16 lat rodzice nie muszą cię kontrolować - nie każdy musi być taki jak on, prawda? Ja w przeciwieństwie do niego nie imprezowałam od najmłodszych lat i na razie nie zamierzam. Jeszcze mam na to czas.
   - Tak już bywa, Niall.
   Blondyn nic już więcej się nie odezwał, z czego się cieszyłam. Szliśmy w ciszy w bezpiecznej odległości od siebie, Niall nie złapał mnie już za rękę, dlatego też trochę się rozczarowałam. Najwyraźniej uznał, że tak jest lepiej, a ja nie miałam do niego żadnych pretensji, bo niby dlaczego? Myślałam o tym jak to będzie przez ten weekend. Miałam gdzieś, że rodzice o niczym nie będą wiedzieć. Należało im się potym wszystkim co ostanio robili. Będą mieli nauczkę, że choćby nie wiem jak próbowali to i tak nie zerwą naszej znajomości. Zbliżyliśmy się do siebie w sensie psychicznym, a to naprawdę mocna więź, jaka łączy ludzi.
   Czasami mam już naprawdę dość Niall'a, ale wtedy powtarzam sobie, że ja też nie mam łatwego charakteru i ze mną też jest trudno wytrzymać. A z blondynem jest bardzo miło spędzać czas, biorąc też pod uwagę to, że się w nim zakochałam. Jednak jak widać umiem zachowywać się jak dawniej w jego towarzystwie i nie sprawia mi to większego problemu. Oprócz tego, że czasami złapie się na myśleniu, abym chciała się do niego przytulić lub pocałować.
   Po około 25 minutach doszliśmy w ciszy do mojego domu. Jak na moje szczęście nie było żadnego samochodu na podjeździe, więc pozostała tylko opcja iż w domu jest Jake, a to nie byłaby zbyt dobra opcja. Wtedy na pewno nigdzie bym nie pojechała, bo by mnie powstrzymał od tego, albo jeszcze coś innego i głupiego by zrobił. Otworzyłam wejściowe drzwi kluczem i weszliśmy do środka. Rozejrzałam się po domu i wyglądało tak jakby nikogo tam nie było.
   - Ja tu poczekam, a ty idź się spakuj czy coś - powiedział, a ja rzuciłam tylko krótkie 'okej' i pobiegłam na górę.
   Weszłam do pokoju i zaczęłam myśleć co mogłabym wziąć odpowiedniego na ten wyjazd. Niezastanawiałam się długo tylko podeszłam do szafy przed tym biorąc jakąś małą torbę, gdzie mogłabym to spakować. Najpierw spakowałam potrzebną bieliznę, a w moje ręce wpadł strój kąpielowy, który również spakowałam. Nie wiadomo gdzie do końca jedziemy, więc lepiej zabezpieczyć się przed każdą opcją. Następnie schowałam parę jeansów i krótkich spodenek, trzy pary bluzek i bluzę na długi rękaw z kapturem. Zostawiłam torebkę z książkami na łóżko i poszłam do łazienki, gdzie spakowałam do kosmetyczki potrzebne przybory, a potem włążyłam ją do torby, którą następnie zamknęłam.
   Chciałam już wyjść z pokoju, ale pomyślałam, że jednak zostawię jakąś wiadomość. Wzięłam z biurka kartkę i długopis i napisałam:
Wrócę w niedzielę. Nie szukajcie mnie.
I wyszłam z pokoju idąc na dół, gdzie zastałam Niall'a, który stał z nosem w swoim telefonie i nawet mnie nie zauważył. Dopiero jak odchrząknęłam spojrzał na mnie i schował swjego Iphona do kieszeni spodni.
   - Gotowa? - kiwnęłam głową na znak odpowiedzi. - Daj torbę.
- A właściwie gdzie jedziemy? - zapytałam gdy wyszliśmy z domy i szliśmy ulicą.
   - Zobaczysz.

                                    ***

   Godzinę później siedzieliśmy już w samochodzie blondyna i jechaliśmy w nieznane mi miejsce. W głębi serca miałam nadzieję, że to będzie niezapomniany weekend, ale na nic szczególnego nie liczyłam. Chciałam spędzić tylko bardzo miło czas z Niall'em. Bez żadnych kłótni i dodatkowych osób, które by tylko przeszkadzały i zawadzały. Jako para przyjaciół, którzy dobrze się dogadują i lubią razem się bawić. Zerkałam już od pewnego czasu na Niall'a i  zauważyłam, że zachowuje się nerwowo, nie tak jak zazwyczaj. Jakby nerwowo o czymś myślał, bo w trakcie jazdy wystukiwał nerwowo rytm o kierownicę. Kilka razy chciałam się nawet spytać o co chodzi, ale za każdym razem rezygnowałam.
   - Mam coś na twarzy lub coś chcesz, że tak się mi przyglądasz? - spytał wkurzonym głosem, obdarzając mnie jednym, przelotnym spojrzeniem.
   - Nie, tylko... Widzę, że coś cię gnębi i...
- Pozwól, że zachowam to dla siebie, okej?
   Nic nie odpowiedziałam, tylko oparłam głowę o szybę samochodu i włożyłam do uszu słuchawki ustawiając w telefonie moją ulubioną piosenkę Taylor Swift Forever and always. Zanurzyłam się w tekście piosenki, która opowiadała o dziewczynie, z którą zerwał chłopak, wcześniej mówiąc, że na zawsze będą razem. Niektórzy faceci są urodzonymi dupkami i nie obchodzi ich nawet to czy zranią dziewczynę przez swoje zachowanie czy też nie. Mimo, że mam dopiero 16 lat nie mam za grosz szacunku do takich typów.
   - Księżniczko, obraziłaś się? - Niall wyjął z mojego prawego ucha słuchawkę i pogładził mój policzek.
   - Patrz jak prowadzisz - skarciłam go od razu, ale on nic sobie z tego nie zrobił.
   - Mała, daj spokój. Umiem prowadzić i gwarantuję ci, że nic się nie stanie w tę twoją  śliczną buźkę. Już ja o to zadbam - puścił mi oczko i z powrotem skupił się na drodze i prowadzeniu samochodu.
   Uśmiechnęłam się pod nosem, bo uwielbiałam jak nazywał mnie pieszcotliwimi słowkami. Wydawało mi się to takie słodkie i po prostu kochane, mimo tego, że dla niego była to zwyczajna rzecz, ale dla mnie znaczyła bardzo dużo. Uśmiech miałam chyba przyklejony do twarzy przez cały czas, a widziałam jak blondyn, gdy na mnie zerkał również się uśmiechał. Optymizm dawał się wez znaki mi i jemu. Sama atmosfera w samochodzie na to wskazywała.

                                     ***

   Samochód zatrzymał się pod ładnym domem z widocznym zielonym ogrodem. Zrozumiałam, że dojechaliśmy na miejsce, w którym spędzimy weekend. Niall od razu wyszedł z auta, a ja odpięłam pasy i również wyszłam z samochodu. Zobaczyłam jak Niall wyciąga moją i swoją torbę z bażnika i podchodzi do mnie. Jego napięte mięśnie widać było doskonale przez to, że niósł dwa ciężary i miał na sobie białą koszulkę, która idealnie to odzwierciedlała.
   - Chodź wejdziemy do środka - powiedział, a ja poszłam za nim w stronę wejścia do domu. Zdziwiłam się, kiedy nie wyjął klucza i nie otworzył nimi drzwi tylko od razu złapał za klamkę i przepuścił mnie w progu. Mówiąc szczerze byłam dość zaskoczona.
   - Nareszcie jesteście. Myślałem, że już nigdy nie dojedziecie - zza progu wyłonił się chłopak z burzą loków na głowie i sympatycznym uśmiechem.
   - Bella, to jest Harry. Harry, to Bella - Niall przedstawił nas, ale to nadal nie zmieniało faktu iż nadal nie wiedziałam o co chodzi. Myślałam, że będziemy sami.
   - Miło mi - uśmiechnął się do mnie ponownie, a na jego gest blondyn przewrócił oczami.
   - Dobra, zostaw powitania na później. Teraz chodź Is, zostawimy torby w pokoju - ominęliśmy szatyna i oboje  poszliśmy na górę. Byłam trochę zasmucona faktem, że będzie tu ktoś jeszcze, ale nie zamierzałam nic mówić. Weszliśmy do dość sporego pokoju, a Niall położył obie torby na podłodze. Po jego geście zrozumiałam, że oboje  będziemy spali w jednym. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i spostrzegłam, że jest w nim tylko jedno łóżko. Cóż, przynajmniej będzie cieplej w nocy.
   - Przepraszam, że nie powiedziałem ci wcześniej, że jedziemy do mojego kumpla, ale wtedy pewnie nie zgodziłabyś się przyjechać.
- Nic nie szkodzi. W końcu co to za róźnica - odpowiedziałam.

~#~
Mam do was kilka spraw:) Zacznijmy:
1) Chciałabym was prosić o komentowaniu rozdziału jaki czytacie bądź będziecie czytać. Jest to dla mnie naprawdę ważne i motywuje do dalszego pisania. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie i liczba komentarzy wzrośnie. Może to być nawet jedno słowo, ale mnie uszczęśliwi:)
2) Jeżeli lubicie Niall'a i są tu Directioners, a sądzę, że tak chciałabym zaprosić was na aska, którego prowadzę od dwóch miesięcy właśnie o nim ask.fm/niallhoran_updates Jeżeli będziecie zainteresowani, wpadajcie. Jest też TT połączony z tym askiem, na którym dodaję newsy itp. Więc jeżeli macie konto na TT zapraszam @horanupdatespol
3) Jeżeli macie pytania względem opowiadania lub chcielibyście ze mną popisać zapraszam na aska, który powstał jak zaczynałam pisać, ze względu na ff ask.fm/juliaa650

8 komentarzy:

  1. To ff jest najlepszym jaki kiedykolwiek czytałam ^^ <33 nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny rozdział, czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyjazd na weekend? Brzmi ciekawie, bardzo ciekawie nawet. Co prawda jest tam Harry, ale mam nadzieję, że nie będzie im przeszkadzał. I z jednej strony chciałabym, żeby coś się między nimi wydarzyło, ale z drugiej strony Niall nadal może być kretynem, który chce tylko zaliczyć Bellę. I kurcze sama już nie wiem, czy chcę żeby do czegoś doszło czy nie :D Wspaniały rozdział, czekam na następny :)
    priest-jbff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń