środa, 16 grudnia 2015

Rozdział 27

  Pamiętajcie o komentarzach 

   Budząc się rano poczułam nie swój zapach pościeli, ale zapach męski. Powoli otowrzyłam oczy i zauważyłam również, że nie jestem w swoim pokoju. Jedyne czego byłam pewna to, że moja głowa niemiłosiernie boli i czułam się jakby zaraz miała eksplodować. Rozejrzałam się po wnętrzu sypialni i dostrzegłam, że jest to pokój w mieszkaniu Nialla. Nie mogłam sobie niczego na początku przypomnieć dopiero po chwili do mojej głowy powróciły urywki zdarzeń z ostatniej nocy. Ostatnie co pamiętam, to jak Niall przyprowadził mnie tutaj, abym się położyła. Przez chwilę pomyślałam, że może martwił się o mnie, ale przecież to był on. Człowiek, który martwił się tylko o siebie i o nikogo innego.
   Pociągnęłam nosem, abym mogła poczuć jego zapach. Pościel pachniała niesamowicie. Jej zapach przeplatał się z wodą kolońską i męskim dezodorantem. Chciałabym, aby koło mnie leżał blondyn i żebym mogła się do niego przytulić. Tęskniłam za tym jak za niczym innym. Tak bardzo pragnęłam cofnąć się do ostatniego weekendu, gdzie wszystko było prawieże idealne.
   Uświadomiłam sobie, że najlepiej będzie jak zaraz wyjdę z jego mieszkania i wrócę do domu. Odkryłam swoje ciało z pościeli i po mimo bólu głowy postawiłam nogi na panelach. Zobaczyłam, że spałam w koszulce Nialla. Niedość, że mnie tu przyprowadził to jeszcze przebrał. Był kochany, ale zdarzało się to dość rzadko, bo za chwilę powracał stary Niall Horan, który z nikim się nie liczy. Chciałabym móc go zmienić, ale doskonale wiedziałam, że nikogo nie da się zmienić. Wykonałam dosłownie parę kroków w kierunki mojej sukienki, która leżała na krześle, a usłyszałam chwytanie za klamkę. W tym momencie nie miałam ochoty stawać z nim twarzą w twarz. Nie byłam na to gotowa. A w dodatku to jak obściskiwał się z tymi dziewczynami.
   - Wstałaś już. - Nie wiedziałam czy oznajmił czy raczej zapytał, ale myślałam, że stać go na coś więcej. - Zrobiłem ci śniadanie, jest w kuchni.
   - Nie musiałeś się wysilać. Zaraz idę do domu. - Walczyłam sama z sobą. W środku krzyczałam, aby mnie przytulił i pocałował, a na zewnątrz byłam dla niego okropnie oschła.
   - Chciałbym, żebyś została. Brakowało mi ciebie. - Zbliżył się do mnie na tyle szybko, że nie zdążyłam nawet tego zauważyć. Niall ustał kilka centymetrów ode mnie i popatrzył mi głęboko w oczy, a potem założył kosmyk moich włosów za ucho.
   - A gdy pieprzyłeś przedwczoraj tamtą pannę to też o mnie myślałeś? - zapytałam, a on popatrzył mnie pytającym spojrzeniem. - I co tak się na mnie patrzysz?! Pomyliłeś numery, gdy dziękowałeś jakieś szmacie za seks. - Niall zaśmiał się potym co powiedziałam. Czy jego naprawdę to bawiło? Co było śmiesznego w robieniu ze mnie idiotki. To ze mną czy z nim było coś nie tak? Bo sama już nie wiedziałam. On czasami zachowywał się tak nie dojrzale.
   - Jesteś zazdrosna? - powiedział, a ja zrobiłam krok w tył, a moje plecy zderzyły się z parapetem. - Powiedz, Bella jesteś zazdrosna o inne dziewczyny, z którymi flirtuję? - i znowu ten cwaniacki uśmiech na jego twarzy, po czym dodaje: - Ale one nic dla mnie nie znaczą w przeciwieństwie do ciebie.
   Zamarłam, a moje serce zabiło szybciej. Nie miałam pojęcia czy mówi to specjalnie czy może jest to prawda, ale w jego ustach zabrzmiało to idealnie. Znaczę dla niego więcej niż one. To było nie do opisania. Już miałam coś powiedzieć, ale Niall przybliżył swoje wargi do moich i zaczęliśmy się całować. Całował inaczej, nie tak jak zazwyczaj. Ten pocałunek był delikatny i pełen tęskonoty. Tak bardzo mi go brakowało, że teraz chciałabym nigdy się od niego nie odrywać.
   Blondyn, włożył ręce pod koszulkę, którą miałam na sobie i zaczął krążyć rękoma po moim ciele. Przeszedł mnie dreszcz i nie mogłam się nie uśmiechnąć. Niall dotykał mnie delikatnie, bez żadnego pośpiechu, co było najlepszym uczuciem. Ja zatopiłam ręce w jego włosach, które po paru chwilach były kompletnie roztrzepane. Gdy lekko  pociągnęłam jego końcówki, on jęknął wprost w moje usta. Poczułam jak kładzie dłonie na moich pośladkach, nie protestowałam i sadza mnie na parapecie, a sam staje między moimi nogami, które rozchylił, aby mieć gdzie ustać.
   Nie odrywaliśmy się od siebie nawet na sekundę, nie wytrzymałabym gdyby teraz  przerwał pocałunek. W dodatku zaczął dotykać wewnętrzoną stronę mojego uda co spowodowało nową falę przyjemności. Dopiero teraz tak naprawdę zrozumiałam jak bardzo mi go brakowało przez te parę dni, które okazały się wiecznością. Brakowało mi wszystkiego co z nim związane. Jego pocałunków. Jego dotyku. Ale przede wszystkim jego całego. To był prawdziwy dowód na to, że jestem w nim mocno zakochana.
   Potym jak jęździł dłonią po moim udzie, a moje ciało z każdym jego dotykiem miało gęsią skórkę, dotknął mojego miejsca intymnego co spowodowało, że zaczęłam go jeszcze bardziej pragnąć, ale nigdy bym mu o tym nie powiedziała. Przynajmniej na razie. Gdy po dość długim pocałunku Niall oderwał nasze usta od siebie, jęknęłam zawiedziona na co on się zaśmiał. W jego oczach było coś innego. Widziałam to. Były radosne, tak jak jeszcze nigdy.
   - Bella, posłuchaj...
   - Nie to ty posłuchaj - powiedziałam stanowczo, a on grzecznie posłuchał i się nie odzywał. - Nawet nie wiem jak ci to powiedzieć. Mam dość tych twoich zmiennych nastrojów. Jednego i drugiego dnia całujesz mnie, jesteś dla mnie czuły i miły, a potem nagle masz mnie gdzieś i mnie olewasz, przy czym śpisz z innymi dziewczynami. Niall, proszę cię powiedz czego chcesz, a ja to uszanję. Ale mam już dość tego. - Mało się nie rozpłakałam. Blondyn wbijał we mnie wzrok, a ja chciałam się patrzyć wszędzie byle nie prosto w jego oczy. Chciałam, aby coś powiedział, a nie milczał. W dodatkowe poddenerwowanie wprawiały mnie dłonie Nialla, które pocierały moje kolana.
   - Ja... ja nie wiem co powiedzieć. Nie umiem i nie potrafię. To jest dla mnie zbyt trudne, Bella. - Wziął głęboki oddech i popatrzył w sufit. - Skarbie, jesteś dla mnie jedyną osobą, której ufam i na której mogę polegać. Mogę próbować o tobie zapomnieć, ale to mi się nie uda. Kurwa, jesteś dla mnie wszystkim, rozumiesz?! Wszystkim. Na nikim mi nigdy nie zależało naprawdę, a dla ciebie chcę wszystkiego co dobre. Ale wiem, że nie jestem odpowiedni dla cienie. Ćpam, piję, imprezuję...
   - Co ty wygadujesz? Jesteś na sto procent odpowiedni - przerwałam mu, bo nie mogłam słuchać jak gada sam na siebie. Nie miał pojęcia jak silne jest moje uczucie do niego. Położyłam rękę na jego policzku i zaczęłam go gładzić. - Nigdy nie spotkałam takiego chłopaka, jakim jesteś ty. Nie obchodzi mnie czy ćpasz czy też nie. Wiem, że gdy będę przy tobie i będę starała ci się pomóc to dasz radę. Chcę być przy tobie, jeżeli mi na to pozwolisz.
   Słuchał mnie uważnie, a na koniec jego usta utworzyły wielki uśmiech i mnie przytulił. Czułam jak jego serce nierównomiernie bije. Tulił mnie mocno swoimi ramionami, ja też go przytuliłam. Na sobie czułam jego tors, który był gorący pod wpływem emocji jakie tu się dzieją. Mało nie brakowało, a bym się popłakała. To wszystko było dla mnie za dużo. Może byłam zbyt słaba emocjonalnie, albo za bardzo to wszystko przeżywałam. Ale kto by na moim miejscu nie przeżywał tego jak usłyszał by takie słowa?
   - Przepraszam. Przepraszam za wszystko. Nie powinienem cię tak traktować. Po prostu nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Próbowałem zapomnieć, ale im bardziej chciałem tym bardziej mnie do ciebie ciągnęło. Nie wiem skarbie co ty ze mną robisz, ale przy tobie jestem inny - powiedział, kładąc głowę w zagłębieniu mojej szyji. Miałam wrażenie, że on tak samo jak ja jest dosyć rozchwiany. To co się w tej chwili między nami działo było nie do opisania.
   - Spokojnie, Niall. Będzie dobrze. Pamiętaj, że masz mnie i będę przy tobie.
   - Kocham cię - po tych słowach musnął delikatnie moje usta, a w dole mojego brzucha wybuchło stado motyli. To uczucie było nie do opisania.

                                      ***

   Po zjedzeniu wspólnego śniadania, które przygotował Niall leżeliśmy na łóżku w jego sypialni. Ja na plecach z  podwiniętą koszulką, aż do moich piersi, a Niall leżał na brzuchu i kreślił niewidzialne wzroki na mojej skórze. Był inny niż zawsze, ten Niall był przeciwieństwem tego, jaki jest na codzień. Blondyn teraz był niezwykle czuły względem mnie. Chciałabym myśleć, że tak może już zostać, ale wiedziałam, że jest to niemożliwe, ale starałam się o tym nie myśleć.
   - Czułem się okropnie, gdy zobaczyłem cię wczoraj z tym idiotą, a jak zaczęliście się całować chciałem podejść i mu zajebać, ale powstrzymałem się. - Niall zaczął składać pojedyncze pocałunki na moim brzuchu, a potem na ustach. - Muszę z ciebie zmyć jego usta, swoimi.
   Zaśmiałam się, tak jak i on, a potem kolejny już dzisiaj raz  zaczęliśmy się całować. Pocałunek był delikatny i leniwy. Blondyn napierał swoim ciałen na mnie, a ja jak prawie zawsze zatopiłam ręce w jego włosach. Natomiast on błądził dłońmi po mojej odkrytej skórze. Czułam się tak dobrze i swobodnie z nim. Jak jeszcze nigdy dotąd. Pomiędzy nami była namiętna atmosfera, dość wyczuwalna. Blondyn nie odrywał by ode mnie ust, gdyby nie czyjeś chrząknięcie w progu drzwi od sypialni.
   - Kurwa. - Niall przeklnął i opadł głową między moje piersi, ale zaraz ją podniósł i odkręcił się. - Po co tu przylazłaś?
   - Jestem w końcu twoją matką i mam prawo odwiedzić syna, wtedy kiedy mam na to ochotę. Zresztą nie po to tu przyszłam - zaczęła, a my z Niallem podnieśliśmy się do pozycji siedzącej. - Sąsiedzi dzwonili do nas i skarżyli się na głośną muzykę.
   - Nie powinno cię to interesować. W jednym mogę przyznać ci rację, masz tak samo doskonałe wyczcie czasu jak ojciec - powiedział Niall, a mi przypominało się jak byłam pierwszy raz w jego mieszkaniu, a jego ojciec tak samo jak teraz matka, przerwał nam.
   - A przypomnieć ci kto kupił to mieszkanie? - zapytała, a Niall prychnął i pokręcił głową. Wydawało mi się, że zarówno jego ojciec jak i matka byli identyczni. Żadnemu z nich nie zależalo na Niallu, ale nigdy bym mu tego nie powiedziała. - W dodatku sprowadzasz sobie tu panienki, które jak widać, są coraz to młodsze. - Obrzuciła mnie spojrzeniem pełnym pogardy.
   - Informuję cię, że ta "panienka" jest moją dziewczyną i zarazem jedyną osobą, której na mnie zależy, więc nie waż się jej więcej razy obrażać.
   Zamarłam po jego słowach. Czy Niall właśnie przed chwilą nazwał mnie swoją dziewczyną? Nie mogłam przestać wpatrywać w niego wzroku. Nie dowierzałam w to co przed chwilą usłyszałam. W jednej chwili zniknęła jego matka i czułam się jakbyś byli tylko my, we dwoje. Chciałam, aby na mnie spojrzał, bo chciałam pokazać mu, że jego słowa wywołały u mnie niesamowitą radość, ale on wpatrywał się w swoją matkę.
   - Synu, dziwię się czasami, że  to właśnie ja cię urodziłam. Spójrz na nią, chcesz z niej zrobić swoją zabawkę do łóżka. Myślisz, że nie wiemy jak przedmiotowo traktujesz dziewczyny, które potrzebne są ci tylko do jednego?! - Byłam w szoku. Jak ona mogła tak traktować Nialla. Miałam wrażenie, że w ogóle go nie znała. To było coś niepojętego. Teraz byłam pewna, dlaczego jest taki oschły dla każdego.
   - Byłbym wdzięczny, gdybyś opuściła to mieszkanie - powiedział, po czym udał się do przedpokoju i otworzył drzwi matce, która obrzuciła mnie jeszcze oschłym spojrzeniem i wyszła. Nie wiedziałam jak mam się zachować w tej sytuacji. To było co najmniej krępujące.
   - Is, przepraszam. Nie chciałem, żeby tak cię potraktowała.
   - Nic się nie stało, ale lepiej będzie jeżeli już pójdę - oznajmiłam i zabrałam swoją sukienkę i pozostałe rzeczy, po czym poszłam do łazienki.
   Nie dbałam o to jak wyglądam na twarzy, tylko ubrałam sukienkę, która teraz była niewygodna i związałam swoje włosy w kitke. Na wczorajszą imprezę ten strój był idelany, ale teraz się w nim męczyłam. Nie miałam pojęcia jak w nim dojdę do domu, a w szczególności na tych wysokich szpilkach. Chciałabym zostać tutaj z Niallem, ale to nie był odpowiedni moment na to. Czułabym się dość skrępowana przy nim po takiej sytuacji.
   - Nie zostaniesz ze mną? - Zrobił skwaszoną minę, kiedy wyszłam z łazienki. Niall tak słodko wyglądał, a słowa 'moja dziewczyna' w jego ustach brzmiały fantastycznie.
   - Nie, naprawdę muszę iść. - Blondyn przybliżył się do mnie i objął mnie w talii. Mimo, że chciałam być blisko niego, nie mogłam w tej chwili.
   - To przez moją matkę,  tak? - spytał, a ja odsunęłam się od niego i zaczęłam zbierać resztę swoich rzeczy. Nie chciałam, aby czuł się winny, kiedy nic nie zrobił. Nie mogłabym sobie tego wybaczyć.
   - Zadzwonię, później - musnęłam przelotnie jego usta i szybko wyszłam z mieszkania.
   Nie chciałam, aby mówił coś do mnie lub mnie zatrzymywał. To, że chciałam już pójść do domu było winą matki Nialla, ale nie miałam zamiaru mu o tym mówić miał za dobry humor. Od momentu, w którym go poznałam nie widziałam w jego oczach takich iskierek jak dzisiaj. To było niesamowite, że za moją sprawą on wreszcie był szczęśliwy. Ale czy to możliwe, żeby nie mogł naprawdę na nikogo liczyć? Przecież miał tylu znajomych, ale jak wiadomo za pewne wszyscy z nich byli obok niego dla swoich korzyści.

                                   ***

   Nie miałam ochoty również wracać do domu, dlatego też szłam do niego bardzo wolno co skutkowało tym, że doszłam do niego po prawie godzinie. Jednak w mojej głowie cały czas siedział Niall. Miałam wrażnie, że to wszystko do mnie jeszcze nie dotarło, albo jest zbyt piękne. To była prawda, to był najpiękniejszy dzień w moim życiu i nic nie mogło go popsuć. Nic, a nic. Weszłam do domu i nie zdejmowałam nawet butów tylko od razu z przed pokoju pragnęłam pójść do swojego pokoju.
   - Chyba musimy znowu pomówić - odezwała się z salonu moja matka. Spojrzałm w jej stronę i zobaczyłam, że siedzi w salonie razem z jedną ze swoich znajomych. Nie widziałam kto to, ale gdy po chwili się odwróciła. Zamarłam.
   - Widzę, że nasze dzieci spotykają się ze sobą.

~#~
Końcówka jest do dupy, bo pisałam ją na szybko, ponieważ chciałam wstawić dzisaj rozdział, który był prawie skończony już w niedzielę :D Miałam ogromnego kopa do pisania:),
ask.fm/Juliaa650
TT - @m_julcia

8 komentarzy:

  1. CZEKAM NA NEXT..!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju, ale mi się dobrze czytało ten rozdział. Był taki lekki, przyjemny, spokojny, ale też słodki i momentami romantyczny. Naprawdę wspaniały na taki nastrój jaki teraz mam. Niall w końcu przyznał, że ją kocha! Tylko mam nadzieję, że szczerze i że nie będzie już zachowywał się jak dupek. Nie może jej zranić, nie zasłużyła na to, oboje nie zasłużyli. Końcówka zajebista! Jestem ciekawa reakcji obu mam. Weny :)
    priest-jbff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Wczoraj przeczytałam wszystkie rozdziały i aaaaaaaa <3 zakochałam się, tak się wciągnęłam, że jak doszłam do końca to byłam zła, że jeszcze nie ma dalszego ciągu :D Dodaję twoje opowiadanie do czytanych i polecanych u siebie i liczę na kolejny rozdział!
    Ps. Nie komentowałam każdego rozdziału, bo na kindla sobie wszystko zgrałam :* w wolnej chwili nadrobię i ulubione skomentuje :)
    xoxo Amy,
    niallanddemi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Trafiłam na Twojego bloga przypadkiem, ale szybko nadrobiłam całość i naprawdę jestem zakochana w tym co robisz, w tym jak piszesz! Opowiadanie naprawdę wciąga, a do tego czyta się je lekko, opisy są "lekkie" i bardzo plastyczne. Ten rozdział jest spokojny jednak ciekawy. Ma w sobie coś uroczego i ogólnie sytuacja z Niallem była słodka, przyznał, że ją kocha! Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i jeśli możesz to poinformuj mnie o nim na moim blogu w zakładce "spam" i przy okazji zapraszam do czytania mojego dość nietypowego fanfiction o Harrym until-dawn-fanfiction.blogspot.com x życzę weny i wesołych świąt! x

    OdpowiedzUsuń