sobota, 20 czerwca 2015

Rozdział 5

   Gdy usiadłam przy stoliku, każdy był roześmiany i rozgadany, oprócz tego chłopaka, Niall'a. Odkąd doszliśmy z moim bratem do towarzystwa, nie zauważyłam, aby chociaż jednym słowem się odezwał. Był jakiś inny.
   Od pierwszego momentu zaczęłam rozglądać się czy w klubie znajduje się również Jacob i nie zauważyłam go, ale szybko moja nadzieja, została rozwiana. Gdy usiadłam, on się pojawił. Jak zauważyłam był przy barze po alkohol. Spojrzałam na Jake'a, który wzruszył ramionami, no cóż będę musiała zachowywać się normalnie, jak zawsze przy nich, z tym małym wyjątkiem, ale dam radę.
   Sięgnęłam do stolika po szklankę alkoholu, z której wypiłam łyk i odstawiłam na miejsce. Wiem, że miałam zachowywać się normalnie, ale nagle do mojej głowy przywołały się myśli o Jacob'ie. Bo co jeśli Jake przed tym by wyszedł na chwilę, czy posunął by się za daleko? Właśnie to pytanie mnie trapiło. Nie pomagał mi też fakt, że siedział na przeciwko mnie. W jednej chwili potrząsnęłam głową, aby wypadły z niej wszystkie myśli.
   Gdy zerknęłam w stronę blondyna, zauważyłam to. Przypomniałam sobie, że gdy parę dni temu wracałam od znajomych, spotkałam na ulicy chłopaka, który był w strasznym stanie. I to był on. Niall. Właśnie wtedy zrodziła się we mnie iskierka nadzieji, która mówiła, że będę miała szansę mu pomóc. W końcu mój brat go za pewne zna.
   - Masz zamiar się do mnie teraz nie odzywać? - usłyszałam za sobą głos i słowa wypowiadane wprost do mojego ucha, od razu wiedziałam, że do Jacob.
   - Trzeba było pomyśleć wcześniej, a nie się tak zachowywać - powiedziałam i z powrotem odwróciłam głowę od niego. Nie chciałam wdawać się w nim żadne dyskusję. Bardzo go lubiłam jak kolegę, ale myślę, że swoim zachowaniem zniszczył wszystko.
   - Oh, przestań. To nie było nic wielkiego - powiedział i przekręcił oczami, po czym usiadł koło mnie. Nagle do moich nozdrzy doszedł zapach jego perfum. Może i byłam na niego wkurzona, ale to trzeba było mu przyznać, zawsze miał piękne perfumy.
   - Może dla ciebie, według mnie zachowałeś się jak cham i na razie nie zamierzam zmienić zdania.
- Na razie? Czyli mam jeszcze jakieś szanse?
   Zaczęłam się śmiać, ale nie na tyle głośno, aby każdy to usłyszał. On naprawdę tak myślał? Myślał, że może kiedyś moglibyśmy być razem? Przynajmniej ja tak wywnioskowałam, zrozumiałam. Ten chłopak jest jakiś niereformowalny.
   - Wiesz Jacob, najlepiej będzie jeżeli zakończymy ten temat, a ty nie będziesz się do mnie zbliżał. Okej?
Chłopak skinął głową, wiedząc, że nie ma szans ze mną wygrać i usiadł na swoje wcześniejsze miejsce. Ja natomiast wzięłam kolejnego łyka ze szklanki.
   Chciałam się dzisiaj dobrze bawić, ale lepiej by było gdyby była tu jakaś dziewczyna, a nie sami niewyżyci faceci, którzy tylko czekają aż jakaś dziewczyna zakręci się wokół nich. Co gorsza zawsze gdy z moim bratem gdzieś szłam, oni mnie podrywali. Jake się z tego śmiał, ale mnie czasami to po prostu irytowało.
   Jak każda nastolatka w moim wieku chciałam mieć wspaniałego chłopaka, który będzie mnie kochał i się o mnie troszczył. Widziałam, że są to marzenia, bo chłopaka, który naprawdę będzie dobry, trudno dzisiaj spotkać. Ja chociaż miałam 16 lat nie byłam jeszcze w związku, a na zaczepki kumpli Jake'a nie reagowałam. Nie zamierzałam mieć chłopaka, który będzie ćpał i zmieniał dziewczyny jak rękawiczki. Ja po prostu nie chciałam dla kogoś być zabawką, którą jak się znudzi można wyrzucić w kąt.
   Chłopacy już szukali jakiś dziewczyn na dzisiejszy wieczór. Jak można być tak niewyżytym i codziennie trzeba było uprawiać seks?! Fakt, nie robiłam tego jeszcze nigdy i nie wiedziałam jaka może być z tego przyjemność, ale no na Boga. Jednak nie zamierzałam nic mówić, bo to nie moja sprawa. Po prostu to były moje myśli.
   Poprawiłam się wygodniej na kanapie, koloru bordowego i założyłam lewą nogę na prawą. Wiedziałam, że teraz będzie widać mi więcej nóg, ale zaczynałam mieć to w dupie. W końcu była to impreza, a ja zamierzałam się rozluźnić. Gdy odwróciłam się w stronę towarzystwa, z tego powodu, iż siedziałam prawie, że na końcu, zauważyłam jak Niall podniósł swój wzrok i spojrzał na mnie. Najpierw popatrzył przez chwilę na moją twarz, a następnie zjechał niżej i niżej, potem znowu powracając na moją twarz, lecz szybko odwrócił wzrok. Ja również po chwili przestałam się na niego patrzeć.
   Kiedy przyglądałam się ich rozmowie, z której i tak dużo nie słyszałam przez głośną muzykę, jeden z chłopaków do mnie podszedł. Od razu rozpoznałam tę lokowaną, brązową czuprynę. Harry. Spoglądając na jego twarz uśmiechnęłam się, był to mój popaprany kuzyn, który trzyma się z Jake'iem. Ze mną raczej nie, ponieważ mamy różne charaktery i za pewne nie dogadalibyśmy się, ale gdy spotykaliśmy się to nie kłóciliśmy się.
   - Zatańczysz? - wystawił w moim kierunku dłoń, a ja ją złapałam i się do niego uśmiechnęłam. Harry prowadził mnie na parkiet, a ja się go trzymałam.
Gdy ustaliśmy w odpowiednim miejscu, właśnie zaczęła grać z głośników wolna piosenka. Zawiesiłam ręce na jego szyji, a on swoje położył na moich biodrach. Tańczył on bardzo dobrze, od kiedy pamiętam, przy nim ja nic nie potrafiłam.
   - O co chodzi z tobą i Jacob'em? - spytał do mojego ucha, tak tylko mogłam usłyszeć co mówi.
   - O nic. Skąd w ogóle to pytanie?
- Widziałem jak kilkanaście minut temu do ciebie podszedł, a ty wyraźnie nie byłaś zachwycona tym faktem. Z waszej rozmowy również można było wyczytać, że się pokłóciliście.
   Westchnęłam, nie miałam ochoty teraz z nikim rozmawiać na ten temat. Przecież nic wielkiego się nie stało, a Jake i Harry, robią z tego wielkie przedstawienie. Mój brat się o mnie martwi, ale szatyn jestem przekonana, że robi to tylko iwyłoncznie z ciekawości, ale nie brałam tego w ogóle do siebie. Bo po co?
   - Eh. Jacob to dupek, tyle ci powiem.
- Czy wy jesteście... razem? - spytał, a ja ledwo powstrzymałam w sobie śmiech.
- Nigdy w życiu - skomentowałam krótko, a potem skupiliśmy się na tańcu który upłynął w przyjemnej atmosferze.
   Gdy na sali rozbrzmiały ostatnie dźwięki piosenki, odeszliśmy w przeciwne kierunki. Ja poszłam z powrotem do stolika, a Harry zniknął w tłumie tańczących. Zauważyłam, że przy stoliku nie ma już w paru osób. Dochodząc do niego, usiadłam na swoim starym miejscu.

                     ***Oczami Niall'a***

   Wcale nie chciałem wychodzić dzisiaj wieczorem do żadnego klubu. To moi kumple namówili mnie na wyjście, mówiąc, że przyjdzie siostra Jake'a. Ja, jak to ja skusiłem się na to. Nie miałem nigdy okazji jej zobaczyć, a z tego co oni mówili, jest ślicznotką i nie mylili się. Była seksowną ślicznotką, ale do niej mnie nie przyciągało, tak jak do innych dziewczyn.
   Ogólnie dzisiaj nie miałem humoru na imprezowanie, a wszystko za sprawą wydarzeń, które miały miejsce po południu. Od tematej pory straciłem humor, może nie dosadnie, ale radosny też nie byłem.

   Wracałem ze swojego mieszkania, do domu rodziców. Nie miałem ochoty dziś tam iść, ale skończyła mi się kasa i musieli mi ją dać. Jacy byli, tacy byli, ale matka nigdy nie odmówiła mi pieniędzy, chociaż nie była jakaś super. Oboje z ojcem nie byli jacyś fajni i wiele razy słyszałem docinki z ich strony, ale jest faktem to, że nigdy nie odmówili mi tego jednego.
   Szedłem powolnym krokiem z rękami schowanymi w kieszeniach spodni, nie spieszyło mi się nigdzie. Była sobota i wiedziałem, że rodzice o tej porze są w domu. Minęło około pół godziny zanim doszedłem na miejsce. Na podjeździe koło domu zobaczyłem dwa samochody, jeden należący do rodziców, a drugi do mojego starszego brata Greg'a.
   Greg miał 28 lat i był adwokatem. Nie poszedł on w ślady rodziców, jak to chciał ojciec, żeby pracował w ich firmie, a za kilkanaście lat ją przejmie, lecz on od zawsze pragnął być adwokatem i to właśnie zrobił. Nigdy nie miałem z nim dobrych stosunków, zawsze uważał się za lepszego odemnie.
   Wchodząc do domu od razu usłyszałem rozmowę dobiegającą z salonu, w której uczestniczyli rodzice i Greg. Zamknąłem drzwi po cichu tak, że tego nie usłyszeli, dlatego też nie przerywali swojej dyskusji. Wszystkie pary oczu spoczęły na mnie, kiedy wszedłem do salonu.
   - Dobrze, że jesteś, bo musimy sobie coś wyjaśnić - zaczął ojciec, wstając z kanapy i podchodząc do mnie. - Możesz mi kurwa wyjaśnić, co kolejny raz robiłeś w areszcie?! - powiedział podniesionym głosem, ale na mnie to już od dawna nie działało. Za każdym razem, kiedy wykręciłem jakiś numer, słyszałem podobnie cały czas.
   - Jestem dorosły i robię co chcę, a wy już nie ponosicie za mnie odpowiedzialności, więc nie wiem po co te nerwy. 
- wzruszyłem ramionami, ojciec wyraźnie nie był w dobrym humorze, ale nie z powodu tego co robię ze swoim życiem, tylko boi się co ludzie sobie pomyślą.
   - Skoro jesteś taki dorosły to sam zarabiaj na siebie, a nie przychodzisz do mnie i do matki gdy ci zabraknie pieniędzy. Chyba, że nadal zarabiasz tak jak wtedy, gdy miałeś po 16/17 lat - spojrzałem na niego z pogardą w oczach od zawsze go nienawidziłem.
   - Przynajmniej nie jestem takim dupkiem, jak ty - powiedziałem, ale zaraz przestałem o czym kolwiek myśleć, ojciec uderzył mnie w nos.

   Może i jestem twardy i nie przepadam za swoim ojcem, ale nigdy nie wybaczę mu tego co zrobił parę godzin temu. Oczywiście, że biłem się dużo razy, ale teraz uderzył mnie mój ojciec, przez co moja nienawiść do niego jeszcze bardziej wzrosła. Przez tę całą sytuację nie miałem nawet ochoty wyrwać jakieś dziewczyny, co było do mnie nie podobne, ale przyszedłem tu, aby się odstresować, a nie lądować znowu z jaką panną w łóżku.
   Siedząc przy barze i zamawiając kolejne piwo, zauważyłem, że ktoś siada obok mnie. Gdy spojrzałem na ów postać, dostrzegłem, że jest to Jacob. Chłopak zamówił piwo, które po chwili dostał i odwrócił się w moją stronę.
   - I co, niezła jest siostrzyczka Jake'a, co? - spytał, a ja upiłem jeden łyk ze swojego kufla, po czym zacząłem mu odpowiadać na wcześniej zadane pytanie.
   - Normalna - odpowiedziałem, a on prychnął.
   - Ona jest normalna?! Może dla ciebie. Dla mnie to jest ślicznotka, która niedługo będzie moja. Tylko Jake musi przestać jej tak pilnować.
   Po skończonej wypowiedzi Jacob'a, odwróciłem się w stronę stolika gdzie siedziała Bella. Rozmawiała właśnie z Zayn'em i się śmiała. Może i się myliłem, była bardzo ładna, ale dla mnie trochę za młoda. Nie wiedziałem czemu, ale nie mogłem oderwać od nich wzroku, dopiero to zrobiłem gdy Jacob mnie szturchnął.

                                     ***

   Byliśmy w klubie już od kilku godzin, a ja byłem coraz bardziej pijany, chociaż wątpiłem czy można bardziej się napić, niż ja do tej pory to zrobiłem. Siedziałem przy stoliku i zamawiałem kolejne piwo. Od dłuższego czasu zauważyłem jak Bella mi się przygląda, wkurzało mnie to, ale nie chciałem być nie miły. Lecz gdy miarka się przebrała, bo miałem już tego po prostu dosyć, nie wytrzymałem.
   - Czy możesz przestać mi się tak ciągle przyglądać?! To trochę denerwujące.
- Ja po prostu uważam że nie powinieneś już więcej pić, bo naprawdę wyglądasz nie za ciekawie - powiedziała, a ja chwiejnym ruchem do niej podszedłem. Przypomniałem sobie, że to właśnie ona w owy wieczór gdy złapała mnie policja, zaczepiła mnie na ulicy.
   - Ale nie uważasz, że jest to tylko MOJA sprawa. Byłbym wdzięczny gdybyś przestała się wtrącać w moje życie.
- Ale ja ci tylko mówię, to co widzę jako osoba z boku. Nie wyglądasz najlepiej - zaśmiałem się. Nie była nikim mi bliskim, aby wtrącała się w moje życie.
   - Masz mnie za idiotę? Wiem co robię, jak tak się upijam. Będę ci bardzo wdzięczny, jeżeli zostawisz mnie tu samego.
   Już po chwili dziewczyna odeszła, a ja zostałem sam przy stoliku.

~#~
   Na początku chciałbym bardzo mocno przeprosić za to że tak długo nie było rozdziału. W końcu to aż 10 dni. Teraz postaram się dodawać częściej, ale też niczego nie obiecuję.
   Druga sprawa to taka, że pod poprzednim rozdziałem znalazły się tylko 2 komentarze. Bardzo proszę, abyście je komentowali, bo to bardzo dużo znaczy.
   Trzecia sprawa to, to abyście napisali w komentarzu czy wolicie opowiadanie ze sławnym 1D czy z normalnym.

Zapraszam wszystkich na aska :)
ask.fm/Juliaa650

4 komentarze:

  1. ŚWIETNE! Jejciu, ale początek znajomości..
    xD CZEKAM NA NEXT ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. uuu, niefajniy początek znajomości :') zauważyłam, że Bella obraca się w nieciekawym towarzystwie i obawiam się, że niedługo może wydarzyć się coś niezbyt miłego :( ciekawe, jak dalej rozwinie sie znajomość Belli i Nialla. czekam na następny, weny <3
    three-months.blogspot.com
    shy-boy-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Myslałam, że Niall będzie chciał wykorzystać Belle czy cuś takiego, ale dzięki Bogu myśli chyba odrobinę bardziej trzeźwo niż jego koledzy i przynajmniej tak młodej osoby nie chciał zaciągnąć do łóżka. Rozdział świetny, czekam na kolejny, weny <3
    18th-street-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń