Strony

sobota, 4 lipca 2015

Rozdział 7

   Bardzo was proszę o skomentowanie rozdziału, bardzo <3

                   ***Dwa dni później***

   Szłam właśnie do szpitala, który znajdował się zaraz w centrum, aby zanieść podrobioną zgodę na mój wolontariat, którą sama podpisałam. Wiedziałam, że nie mam co liczyć na rodziców, dlatego wzięłam sprawy w swoje ręce, nie chciałam tracić czasu. Moim marzeniem, było zacząć go jak najszybciej, najlepiej od jutra.
   Przechodziłam właśnie koło sklepów z odzieżą, butami i innymi podobnymi rzeczami. Poczułam nagle ogromną chęć pójścia na zakupy, dlatego też napisałam do przyjaciółki czy wybierze się, że mną później na nie.
Ja: Cześć, kochanie. Masz może ochote na zakupy?
Claudia: Jasne, czemu nie.
Ja: To o 16 przy naszej kawiarni, okej?
Claudia: Jasne :) 
   Schowałam telefon z powrotem do kieszeni rurek i zmierzałam z powrotem w swój cel. Dzisiejszego dnia w szkole nie widziałam Jacob'a, tylko z daleka, ale on na szczęście mnie nie zauważył. Wyrwałam już tamtą sytuację zupełnie z mojego umysłu. Nie wiedziałam w ogóle jak mam ją nazwać. Próba gwałtu? Przez gardło nie chciałoby mi przejść takie coś, było to dla mnie zbyt odrażające określanie.
   Gdy byłam coraz bliżej szpitala, tym więcej emocji we mnie wzrastało. Bardzo chciałam pomagać innym. Sama do końca nie wiedziałam, z czego mogło to wynikać, może z faktu, że mój brat miał problem z narkotykami, dlatego też wiedziałam, że uzależnienie, jakiekolwiek, jest gównem, z którego bardzo trudno się wyleczyć, a jeszcze trudniej jak ktoś nie chce.
   Otworzyłam powoli drzwi wejściowe do budynku i weszłam do środka. Od razu dobiegł mnie szpitalny zapach. Bardzo dużo osób go nie lubiło, ale dla mnie był on normalny. Spojrzałam na kartkę, którą miałam w ręku, w celu zobaczenia na jakim piętrze znajduje się to biuro, zauważyłam, że na samym parterze, w pokoju numer 25. Rozejrzałam się po drzwiach i skierowałam się w odpowiednim kierunku. Po 3 minutach byłam pod drzwiami tego pokoju, po czym zapukałam i weszłam do niego jak usłyszałam "proszę".
   - Dzień dobry - powiedziałam do kobiety około 40 lat. Miała ona na imię Susane i była bardzo miła, już wcześniej ją poznałam, kiedy przyszłam tu się pytać o wolontariat, od razu ją polubiłam.
   - Dzień dobry, Isabella. Co cię do mnie sprowadza? - spytała, a ja zaczęłam podchodzić do jej biurka.
   - Przyniosłam zgodę na wolontariat - powiedziałam i  wyciągnęłam w kierunku kobiety kawałek papierku. Spojrzała na mnie spod swoich okularów, a następnie wzięła to z czym tu przyszłam. Ugryzłam się w wargę, modląc się, aby mi uwierzyła, chociaż byłam tego niemal pewna, bo podrabianie podpisów rodziców miałam opanowane do perfekcji.
   - Twoi rodzice się zgodzili, ale mam pytanie. Czy ty jesteś tego pewna? Jesteś młodziutka masz jedynie 16 lat, a na tym oddziale, co masz być, są naprawdę niebezpieczne osoby. Tam trzeba mieć naprawdę bardzo mocną psychikę - powiedziała, a ja się do niej uśmiechnęłam. Nawet nie miała pojęcia, jak dużo już widziałam.
   - Mam brata, który ćpa od kilku ładnych lat, zawsze gdy jest na głodzie, wyżywa się na mnie, ale nie mam mu tego za złe, bo wiem, że bardzo mnie kocha. Gdy tylko nie jest pod wpływem narkotyków jest jak każdy normalny brat, a nawet ponad to. Nie wyobraża sobie pani jak dużo już przy nim przeszłam.
   Widziałam jak Susane się mi przy przygląda, z lekkim smutkiem w oczach. Ale dla mnie to nic nie znaczyło ja nigdy nie smuciłam się z tego powodu, wręcz przeciwnie, było mi szkoda Jake'a, jak niego na tym durnym świecie. Wiedziałam, że nie zasługuiwał aby spaść na samo dno, lecz nigdy nie chciał mi powiedzieć prawdy, dlaczego zaczął ćpać. To stało się nagle, z dnia na dzień.
   - Kochanie... Nie wiedziałam...
- Ale nawet niech się pani nie przejmuje. Ja już się przyzwyczaiłam, że on ćpa, proszę go, aby przestał, ale on nie może, jest za bardzo uzależniony. Mam do pani prośbę - Susane dała mi znać, abym dokończyła - Niech pani zapomni o tym temacie, proszę.
- Dobrze.
   Jeszcze chwilę porozmawiałyśmy o małych szczegółach wolontariatu, po czym pożegnałam się z kobietą i wyszłam ze szpitala. Susane powiedziała, abym jutro tu ponownie przyszła i wtedy mi wszystko pokaże i wytłumaczy co będę robiła i jakie będzie moje zadanie w tym wszystkim.
   Od razu po wyjściu z budynku, zerknęłam na komórkę, była godzina 15:40, czyli akurat zdążę dojść w umówione miejsce z przyjaciółką. Z Claudią przyjaźniłam się od dobrych kilku lat, do dziś pamiętam jak pierwszego dnia się spotkałyśmy i od razu polubiłyśmy i zaprzyjaźniłyśmy.

   Właśnie zaczął się rok szkolny, chociaż nie właśnie, tylko jakieś trzy tygodnie temu. Trwała przerwa, kiedy to ja z telefonem w ręku, stałam z Nathalie i Julie, przeglądałyśmy zdjęcia z wakacji na mojej komórce. We trójkę byłyśmy bardzo do siebie podobne, nie tylko przez styl ubierania, ale również nasze charaktery były bardzo podobne.
   Byłyśmy tak pochłonięte tą czynnością, że nawet nie zauważyłyśmy, kiedy podeszła do nas dziewczyna, z kokiem na czubku głowy. Spojrzałyśmy na nią dopiero wtedy, gdy nam się przedstawiła. Była od nas sporo wyższa, ponieważ my same byłyśmy dość niskie. Miałyśmy po 13 lat i po około 155 cm wzrostu, ale pomimo tego nam to nie przeszkadzała, uważałyśmy to za słodkie.
   - Jestem, Claudia - przedstawiła się, po czym zrobiłyśmy to samo. Nie zwróciłyśmy na nią praktyczne uwagi, a ona musiała to chyba zauważyć, bo za chwilkę odeszła do jakieś inne dziewczyny, którą znała, jak się później okazało.
   Gdy przerwa dobiegła końca, nasza grupa czekała na pana od informatyki, który przyszedł około trzech minut po dzwonku. Usiedliśmy przy naszych stałych miejscach. Niestety ja nie siedziałam obok dziewczyn, tylko na przeciwko nich. Zauważyłam, że nowa dziewczyna w naszej klasie usiadła koło mnie, postanowiłam z nią zacząć rozmawiać. Lubiłam nawiązywać kontakty z innymi ludźmi.
   - I jak ci się podoba w naszej szkole? - zagadnęłam, a ona posłała mi uśmiech.
   - Jest bardzo ładna, a przede wszystkim dużo większa od mojej poprzedniej, co bardzo mi się podoba. A jaka jest klasa?
- Nasza klasa jest naprawdę spoko, chociaż nie należy ona do najgrzeczniejszych, co powoduje, że nie ma nudy i tej rutyny na lekcjach. Jest bardzo dużo śmiechu - oznajmiłam, w tym samym czasie, jak dziewczyna zaczęła przeglądać podręcznik.
   - To chyba dobrze.
   I tak upłynęła nam cała lekcja, na samym gadaniu. Nie obchodziło nas to, że nauczyciel zwracał nam tysiąc razy uwagę i, że dostałyśmy uwagę do dziennika. Nam po prostu bardzo dobrze się ze sobą rozmawiało, jakbyśmy były siostrami.
   To było 3 lata temu, a nasza przyjaźń trwała do dzisiejszego dnia. To właśnie ona była dla mnie jak siostra bliźniaczka. Zawsze ją tak porównywałam.

   W oddali zobaczyłam postać Claudii, która gdy tylko mnie zauważyła zaczęła machać w moją stronę ręką. Kiedy do niej podeszłam, przytuliłyśmy się na powitanie. Widziałam jak dziewczynie dzisiaj dopisuje humor, zawsze była radosna, ale dzisiaj to nadzwyczajnie, z czego i ja się cieszyłam.
   - To gdzie idziemy najpierw? - zagadnęłam, gdy ruszyłyśmy się z miejsca.
   - Może do tego sklepu z ubraniami - wskazała palcem na jeden ze sklepów, przyjrzałam się jemu. Był to bardzo dobry sklep z fajnymi ubraniami.
- Okej.
   Po chwili byłyśmy już w środku, nie było tam wielu ludzi, dosłownie kilku, co bardzo każdemu mogło odpowiadać, ponieważ można było wszędzie, bez żadnego problem, dojść. Od razu skierowałyśmy się do pierwszych regałów w sklepie. Ja zajęłam się oglądaniem sukienek, a Claudia zniknęła po drugie stronie sklepu.
   Co chwila patrzyłam to na nową sukienkę, ale żadna aż tak bardzo mi się nie spodobała, żeby ją przymierzyć, a następnie kupić. Żadna nie była w moim guście. Tak, byłam wybredna i to bardzo, jeżeli chodziło o ubrania. W jednej chwili, kiedy w moje oczy rzuciła się piękna sukienka to w tej samej chwili poczułam męskie perfumy. Odwróciłam się głową w tył i ujrzała osobę, którą najmniej bym się tu spodziewała.
   - A co ty tu robisz? - spytałam, a on tylko wzruszył ramionami, po czym spojrzał na sukienkę, którą trzymałam w ręku na wieszaku.
   - Ładnie byś w niej wyglądała, nawet bardzo - powiedział, i się uśmiechnął, pierwszy raz się uśmiechnął. Musiałam to przyznać miał piękny uśmiech, a niebieskie oczy, które były jeszcze bardziej widoczne w świetle dziennym, były piękne.
   - Tak myślisz?
- Ja nie myślę, jak tak twierdzę - powiedział i wziął mi ją z ręki, po czym obejrzał każdy jej centymetr i z powrotem spojrzał na mnie. Był dzisiaj wyraźnie inny, nie było nawet po nim widać, że wczoraj pił.
Nie wiedziałam, że to cisza przed najgorszym. 
   - Zaginaj ją przymierzać - wręczył mi z powrotem ubranie i pokazał palcem drzwi przymierzalni.
   - Niall, ale co ty... - zaczęłam, a on przekręcił oczami, a potem położył dłoń na moich plecach i zaczął kierować mnie w stronę przymierzalni, idąc za mną. Nie wiedziałam co się z nim dzisiaj stało, zjawił się nagle w sklepie, a potem wręcz mnie zmuszał do przymierzenia sukienki.
   - Co ci się stało, Niall?
- Nic, a co miało mi się stać? - odpowiedział pytaniem na pytanie, a ja wzruszyłam ramionami. Dziwnie się czułam przy takim Niall'u, myślałam, że on nie był sobą, ale w końcu go nawet nie znałam, ponieważ zamieniłam z nim wczoraj tylko kilka zdań.
   - Właśnie - powiedział i zasłonił mi zasłonę w jednej z przymierzalni, a ja głośno westchnęłam. Spojrzałam w lustro i przełożyłam do swojego ciała sukienkę, po czymś sama do siebie się uśmiechnęłam.
   Zdjęłam szybko ubrania jakie miałam na sobie i założyłam na siebie sukienkę, którą miałam zamiar kupić, jeżeli by dobrze na mnie wyglądała. Założyłam na siebie ubranie i spojrzałam w swoje odbicie. Musiałam przyznać, że wyglądałam bardzo dobrze, chociaż i tak rzadko sama siebie chwaliłam. Patrzyłam się na siebie dobre kilka minut, aż się rozbudziłam i założyłam poprzednie ubranie, a sukienkę powiesiłam na wieszaku.
   Gdy wyszłam z malutkiego pomieszczenia zaczęłam rozglądać się po sklepie za Niall'em, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć, co mnie zdziwiło. Pojawił się, a zaraz zniknął. Zamiast niego, obok mnie pojawiła się z Claudia, z wielkim bananem na twarzy, już domyślałam się o co może jej chodzić.
   - Kto to był ten chłopak?! Jezu jaki przystojny! Znasz go? - od razu zaatakowała mnie setkami pytań, a ja jedynie przekręciłam oczami.
   - Tak, znam go. To kumpel Jake'a, poznałam go jak byłam z nim wczoraj w klubie - powiedziałam spokojnie, kierując się też do kasy, natomiast Claudia była moim zupełnym przeciwieństwem, widziałam jak ciekawość aż z niej kipie.
   - Wydaje się fajny, a jeszcze ta słodka buźka - rozmarzyła się - Marzenie.
   Gdy na nią patrzyłam chciało mi się śmiać, ale starałam się powstrzymać, co było trudne. Gdyby ona go znała i wiedziała, że ćpa, ale nie wiem czy ją by to ruszyło, po niej można wszystkiego się spodziewać, nawet tego, że by jej nawet nie przeszkadzało, że bierze on narkotyki.
   Zapłaciłam sprzedawczyni należytą sumę i wyszłyśmy ze sklepu, jak się okazało Claudia nic nie kupowała, dlatego mogłyśmy od razu wyjść. Kiedy wychodziłyśmy z budynku, zauważyłam chłopaka, który rozmawiał przez telefon, kilka metrów od sklepu. Od razu go rozpoznałam, był to Niall. Sama nie wiedziałam czemu zrobiłam się dla niego miła, może z powodu tego co dla mnie zrobił w klubie? Nie wiem. Zobaczyłam jak chłopak, gdy nas zobaczył zaczął iść w naszą stronę.
   - Przepraszam, że wyszedłem, ale musiałem odebrać ważny telefon - powiedział z uśmiechem na ustach. Boże, nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje.
   - Nic się nie stało.
- Widzę, że zdecydowałaś się kupić tę sukienkę - powiedział, a ja na potwierdzenie machnęłam mu torebką ze sklepu. Dziwnie się czułam rozmawiającz nim tak normalnie i swobodnie, w ogóle dziwne było dla mnie, że rozmawiał ze mną tak miło. Zapamiętałam go jako chamskiego gościa.
   - Chciałabym ci podziękować, wiesz za co - spojrzałam na niego znacząco. Nie chciałam powracać do tamtego wydarzenia, ale musiałam go przeprosić, przecież to właśnie on mnie uchronił przed koszmarem, który mógł się wydarzyć.
   - Nie ma za co, nie mogłem dłużej na to patrzeć, co on robił.
~#~
   Nie wiem czemu, ale postanowiłam tak skończyć ten rozdział, sama nie wiedząc czyli. W ogóle nawet nie wiem co ja zrobiłam z tym rozdziałem, mam wrażenie, że w ogóle nie myślałam jak go pisałam. Przepraszam i obiecuję, że postaram się poprawić w następnym rozdziale.
   Zapraszam na aska.
ask.fm/Juliaa650

P.s Pamiętajcie, że jest zakładka "Informowani"  gdzie możecie podać swojego aska, żeby być informowanym o rozdziałach. A jeżeli nie chcecie tu, napiszcie o tym na moim asku :)

4 komentarze:

  1. no więc komentuję :D


    nie znałam Nialla od tej strony.... to się zaczyna robić odrobinkę dziwneeee.... jestem ciekawa co wymyślisz i czekam na next ^o^


    Tori z aska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że ten rozdział jest dziwny i wcale nie dziwi mnie twoje zdanie, ale następny rozdział będzie o wiele lepszy, obiecuję to <3 Bardzo żałuję, że ten rozdział taki wyszedł, ale tylko ten, tak mi się wydaję <33

      Usuń
  2. Rozdział świetny! Mnie też zaintrygowała ta zmiana Nialla. W końcu nie wykazywał większego zainteresowania Bellą, a teraz zachowywał się jak jej przyjaciel. Może był naćpany? A może właśnie nie był i stąd to nastawienie. A może ma względem Belli jakieś niecne zamiary? Czekam na kolejny, weny <3
    18th-street-jbff.blogspot.com
    priest-jbff.blogspot.com
    getting-closer-jbff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podoba rozdział. Co do zachowania Nialla było nieco inne, w końcu skąd to zainteresowanie.
    Czekam nn:*

    OdpowiedzUsuń